Turbany – moja trudna miłość

with Brak komentarzy
Kobieta zawiązuje czerwono-żółty turban, ma przymknięte oczy

Turbany wiążę od 10 lat. Na początku było lenistwo. I choć nie przez lenistwo wszystko się stało, lenistwo było ważne.

Turbany na wakacjach

Ponieważ moje nadwyrężone (prawdopodobnie) kłopotami z hormonami włosy były takie sobie, musiałam je myć codziennie. Ale na wakacjach nie chciało mi się absolutnie. Zresztą często spędzałam wakacje pod namiotem, na rowerze, na plaży, aktywne. Codzienne mycie wymagałoby ode mnie zbyt dużo zachodu. Zatem zaczęłam kombinować z turbanami. Turbany na wakacjach są bardzo super!

Dlaczego? Bo pies z kulawą nogą nie zwraca na nie uwagi. No prawie. Zawsze ktoś tam łypnie okiem. Ale ogólnie wakacyjną porą wpisują się w wakacyjny look. Było kobiecie gorąco, zamotała sobie coś na łbie. I dobrze. Ale to oczywiście dotyczy kurortów. Bo w mieście sytuacja wygląda inaczej.

Turban w mieście

Turban w mieście jednak zwraca na siebie uwagę. Niby przychodzą mody na styl boho, dziewczyny noszą różne chustki, apaszki na głowie, ale jednak co pełny turban, to turban. Możesz spodziewać się tego, że będziesz obiektem jakiegoś tam zainteresowania. Dlatego też ja przybrałam strategię exotic queen. Jeśli mają patrzeć, niech mają na co.

Kiedy już turbany stały się konieczne, zaczęłam projektować ich własne wersje i wyszukiwać przepiękne materiały.

Smutnym czapeczkom mówię nie

 

Nie wiem dlaczego, ale sklepy sprzedające turbany dla kobiet, które muszą golić włosy, mają w asortymencie koszmarne kroje koszmarnie smutnych czapek, o turbanach nie wspominam. Widywałam takie w szpitalu. Zwykle dziewczyny wyglądają w nich nijako. Być może jest to strategia niezwracania na siebie uwagi. Być może brak odwagi. Jeśli to drugie, to namawiam. Zostań egzotyczną królową. To wspaniała zabawa 😊

Dlaczego pokochać turbany?

Ja pokochałam je dlatego, ponieważ mnóstwo osób mówi mi, że świetnie w nich wyglądam. Gdy nie mam turbanu, nie mówią. Mówią po prostu „cześć” albo „co słychać”. No wybór chyba jest prosty, prawda?

Turban w pracy

Tutaj sytuacja nie jest taka prosta. Absolutnie wyobrażam sobie w turbanie osoby wykonujące wolne zawody, pracujące w branży kreatywnej, ale czy w banku? Są firmy, w których obowiązują dress cody. Podejrzewam, że w takich z turbanem może być kłopot. Ja pracuję pół na pół. W domu i w biurze, w którym spotykam swoich klientów. Organizuję kursy językowe dla dzieci. Czyli rozmawiam zwykle z ich rodzicami. Moje spostrzeżenia?

Jeśli ty nie masz kłopotu z twoim turbanem, twój klient także nie będzie go miał.

Zdarzają się gorsze dni

Oczywiście, że wolałabym mieć tłuste, gęste loki. Oczywiście, że wolałabym nie musieć mieć turbanu, ale na przykład chcieć go mieć. Oczywiście, że są dni, kiedy wkurzają mnie ludzie, którzy spoglądają na mój turban. Najczęściej są to dni, kiedy mam jakiś kłopot, jestem poddenerwowana albo zmęczona. Można powiedzieć, że turban mówi mi, że mam kłopot 😊. Przez turban do emocji. Wtedy albo się chowam, albo głęboko oddycham. Zwykle działa.

Od czego zacząć?

 

Najlepiej zacząć od jakiejś pięknej chusty. Dużej, przewiewnej, lekkiej, nie sztywnej. Powinna mieć co najmniej 160 cm. A najlepiej dłuższy, 180 lub optymalnie 200 cm. Wkrótce pojawią się tutaj pierwsze tutoriale kręcenia turbanów. Stay tuned!

Podobał Ci się ten wpis? O turbanach przeczytasz też tu i tu.

 

kobieta zawiązuje niebieski turban, jest uchwycona z profilu, spogląda w b ok

Co Ty na to?