Pięć przyczyn, dla których nienawidzę mikrowłókien. I jedna, dla której nie mogę się bez nich obejść.

with Brak komentarzy
Zacznijmy od końca. Muszę ich używać, ponieważ pozwalają mi normalnie funkcjonować. Sprawiają, że nikt nie zwraca uwagi na moje włosy. Są absolutnie niewidoczne. W mikrowłóknach robiłam już wszystko. Wszystko, co możecie sobie wyobrazić. I nigdy nikt ich nie zauważył. Kiedyś kosmetyczka zapytała, czy właśnie farbowałam włosy. To tyle. Podejrzewam, że zauważają je fryzjerzy czy inni specjaliści od włosów. Ale tym nie zamierzam się przejmować.
Jeśli nie wiesz, co to jest, odsyłam Cię tutaj. A teraz do rzeczy: Dlaczego ich nie lubię? Bo mają wady.

Nakładanie mikrowłókien

Przez kilka lat stosowania stwierdziłam, że najlepszym sposobem byłoby zamknięcie się w dużej kabinie prysznicowej, w której będę miała lustro. Czyli:
– myjemy włosy
– ewentualnie układamy je
– wchodzimy do kabiny, którą zamykamy
– nakładamy mikrowłókna, oglądamy głowę z różnych stron w lustrze (może się przydać drugie, małe lusterko, żeby obejrzeć tył głowy)
– zmywamy z ciała mikrowłókna, które ewentualnie znalazły się na naszych ramionach, szyi, rękach.
– wychodzimy z kabiny.
– opłukujemy kabinę z mikrowłókien.
Dlaczego tak? Ponieważ nakładając mikrowłókna przy umywalce regularnie brudzę umywalkę oraz wszytko to, co dookoła. I muszę to myć, myć i myć. A nie lubię. A poza tym, że robię to przy umywalce, proces nakładania mikrowłókien wygląda tak samo, jak ten opisany powyżej. Czyli:
  1. myję włosy
  2. układam je
  3. wkładam koszulkę, na którą mogą spaść mikrowłókna, której nie będę ubierała, zawsze leży przygotowana w szafce w łazience.
  4. posypuję mikrowłóknami
  5. oglądam czy wszytko jest w porządku
  6. sprzątam – wycieram umywalkę.
  7. zdejmuję dyżurną koszulkę i ubieram się.

Zmywać je wieczorem?

Oto jest pytanie. Nie śpię sama. I chciałabym dobrze wyglądać także wtedy, gdy się obudzę. Zatem nie zmywam. Co wiąże się z tym, że poszewka poduszki musi być zmieniana do dwa dni, ponieważ wycieram w nią mikrowłókna. Też za tym nie przepadam.

Czasem się odklejają

Gdy wieje silny wiatr lub pada deszcz trzeba na nie uważać. Nie stosuję lakierów utrwalających, bo nie lubię. Zatem w niesprzyjających warunkach pogodowych mikrowłókna są trochę większym wyzwaniem. Trzeba je kontrolować. Mieć przy sobie parasol. Wybierać modele kurtek i płaszczy z kapturami.

Cena

Uważam, że są drogie. Cena różni się w zależności od pojemności i firmy. W tym momencie kupuję najbardziej ekonomiczną wersję, czyli 86 złotych za 27 g. Ale ostatnio odkryłam firmę, która sprzedaje woreczki z mikrowłóknami, którymi można napełnić dozownik. Zamawiam i sprawdzam. Dam znać, czy się sprawdza. Cena jest bardzo atrakcyjna, 77 złotych za 80 g.

Podsumowując?

Nie wyobrażam sobie bez nich życia. Ale mogły by być moimi włosami.
Źródło zdjęcia wyróżniającego wpis: Pixabay.

Co Ty na to?