Maskowanie rzadkich włosów – co działa od razu

with Brak komentarzy
Jesteś po chemii, operacji czy zabiegu, w czasie których zastosowano znieczulenie ogólne, niedawno urodziłaś. Włosy zaczynają wypadać. Albo włosy wypadają, nie znasz jeszcze przyczyny, ale nie podoba Ci się to, co widzisz w lustrze. Albo po prostu masz rzadkie włosy. Co zadziała od razu i da Ci trochę czasu na rozpoznanie sytuacji? Oto 3 najlepsze sposoby.

Mikrowłókna w proszku

Kto to wymyślił i jak? Nie znajduję odpowiedzi, ale powinien/powinna dostać “beauty nobla”. Za ułatwienie życia bardzo wielu ludziom. I mężczyznom, i kobietom. Mikrowłókien używają nie tylko osoby, które mają kłopot ze swą czupryną czy też jej brakiem. Także te, które chcą wyglądać absolutnie perfekcyjnie i na przykład zmniejszyć wielkość przedziałka między włosami.

Co to są mikrowłókna?

Jest to proszek, zwykle znajdujący się w specjalnym aplikatorze, którym posypuje się włosy i w ten sposób maskuje ich ubytki. Po użyciu mikrowłókien włosy od razu stają się gęściejsze. Nie widać żadnych prześwitów. Zwykle wystarczy, że mikrowłókna zostaną zaaplikowane rano. Jednak warto w ciągu dnia sprawdzać wygląd fryzury.

Z czego są zrobione?

Jak podają producenci, z białek keratynowych, które należą do podstawowych budulców włosa.

Jak to się dzieje, że maskują ubytki?

Mikrowłókna są naładowane elektrostatycznie. Dzięki temu przyczepiają się do włosów. I wcale nie tak łatwo je od nich odczepić, chociaż może się to oczywiście zdarzyć.

Kto może uch używać?

Osoby, które mają przerzedzone włosy, ale je mają. Mikrowłókna muszą się do czegoś przyczepić. Jeśli nie będzie włosów, spadną na skórę głowy. I tak zwykle spadają, nic się wtedy nie dzieje. Ale najlepszy efekt uzyskuje się wtedy, gdy większość z nich przylgnie do włosów, pogrubiając je i zagęszczając. Mikrowłókna są dostępne w wielu kolorach. Ważne, aby ich kolor był maksymalnie przybliżony do koloru twoich włosów. Najlepiej taki sam.

Efekt?

Świetny. Mało kto jest w stanie rozpoznać, że ich używasz. Być może zauważają to fryzjerzy i fryzjerki. Lub inni specjaliści od włosów. Zwykły śmiertelnik w starciu z mikrowłóknami nie ma szans. Czy mają wady? Tak. Poczytaj o tym tutaj.

Czy są bezpieczne?

Większość producentów gwarantuje, że proszki nie posiadają SLS oraz parabenów oraz że nie są testowane na zwierzętach. Nie zauważyłam, aby po ich stosowaniu włosy były inne, wysuszone. Nie było reakcji alergicznych. A stosuję je od kilku dobrych lat.

Gdzie je kupić? Ile kosztują?

Mam wrażenie, że sklepów z tego rodzaju kosmetykami jest coraz więcej. Niektóre piszą o stosowaniu mikrowłókien “kuracja”, co jest przekłamaniem. Nie jest to żadna kuracja, bo niczego nie leczy. Maskuje. Zero szans na poprawę sytuacji dzięki temu kosmetykowi. Jest też bardzo dużo marek. Produkty różnią się cenami i ilością proszku w aplikatorze. Około 28 gram produktu starcza mi zwykle na trzy tygodnie. Cena za tę ilość to około 80-90 złotych plus koszty przesyłki.

Mikrowłókna w spray’u

Są polecane osobom, których włosy są bardziej przerzedzone. Mają większe możliwości maskujące niż mikrowłókna.

Ich wady?

Po ich zastosowaniu włosy są matowe. Niektórzy producenci polecają, aby dodatkowo użyć jeszcze lakieru, który nada włosom naturalności. Dla mnie używanie mikrowłókien w spray’u jest trudniejsze, ponieważ niekiedy nie trafiam precyzyjnie w miejsce, w którym chcę je zaaplikować. W efekcie brudzę na przykład skórę na czole czy po bokach głowy. Potrzebuję też więcej czasu na ich nałożenie. Jest to bardzo duży minus, szczególnie rano. Szczególnie dla kogoś, kto ma dzieci i liczy się dla niego każda minuta.

Pasty

W przeciwieństwie do mikrowłókien barwią skórę głowy. Zaleca się je dla osób o dużym ubytku włosów. Mają być też wodoodporne, czyli odpowiednie na przykład na basen. Wydaje mi się jednak, że nie do końca się tam sprawdzają. Jeśli w celu ich usunięcia wystarczy umyć włosy, nie ryzykowałabym wizyty na basenie. Ja po prostu używam czepka.
Mają też dosyć bogaty skład. Niektóre pasty zawierają na przykład glikol propylenowy, który pozyskuje się z ropy naftowej. Jest to składnik wielu kosmetyków, jednak w przypadku problemów ze skórą, włosami czy zdrowiem, nie jest godny polecenia. Przy długim stosowaniu może naruszać barierę ochronną skóry, powodować jej przesuszanie.
Reasumując, do sporadycznego stosowania tak, nie na dłuższą metę. Ja nie stosuję wcale. Bardzo uważnie czytam składy kosmetyków. W miarę możliwości staram się używać wyłącznie tych naturalnych, organicznych czy bio. Albo robionych samodzielnie.

Suchy szampon z barwnikiem

Też do krótkotrwałego, okazjonalnego użytku. Zawiera alkohol, czyli na dłuższą metę może wysuszać skórę i włosy.
Działa to tak:
Efekt całkiem niezły.

Turbany

Pięknie wiązane, z efektownych tkanin. Można w nich wyglądać na prawdę wyjątkowo. Szalenie efektowne turbany zobaczysz tutaj, a więcej o ich noszeniu piszę tutaj. Dziś nie wyobrażam sobie bez nich życia. Wszyscy mówią, że wyglądam w nich pięknie. Możesz i ty.
To w skrócie “pierwsze pogotowie” dla przerzedzonych włosów. Oczywiście w przypadku, gdy tracisz włosy i nie znasz tego przyczyny, trzeba jak najszybciej biec do lekarza. Najpierw ogólnego, po skierowania na badania. Potem do dobrego lekarza dermatologa-trychologa. O tym więcej w kolejnych wpisach. Głowa do góry!
Podobał Ci się ten wpis? Podobny znajdziesz tutaj.
Źródło zdjęcia wyróżniającego wpis: Pixabay.

Co Ty na to?